Blog

My perspective, nothing more nothing less

 

Kraków Photomonth Festival 2016

  Świetna wystawa. Nie można tego opisać, to trzeba zobaczyć.

Little minds

Niesamowite doświadczenia. Pokazywać świat fotografii dla dzieci. Ten moment, kiedy widziałem błysk w oczach i chwile radości kiedy z niedowierzaniem obserwowali jak na papierze pojawiał się obraz. Dla wielu to był pierwszy kontakt z namacalny zdjęciem. Ten moment radości, niedowierzania i zaskoczenia kiedy zostałem obdarowany podziękowaniami oraz wtedy kiedy w szatni natknąłem się na ‘wystawę’ zdjeć zrobionych przez dzieci. Dziękuje. To było fantastyczne doświadczenie. 🙂 Montessori Elipsoida Szkoła i Przedszkole dziękuje! https://www.facebook.com/dawidrutkowskiphotograpy/posts/1147479041942280

z czarnego pudełka

Kiedy już wszystko ogarnę to zaglądam do puszki z niewołanymi filmami. Czekają one cierpliwie, jakby w zapomnieniu na swoją kolej. To zawsze nie wiadoma. Co tam będzie? Ta ekscytacja kiedy pierwszy raz widzę negatyw i wiem to będzie fajny wieczór 🙂

nagryziony

Stało się, pierwszy raz poleciałem bez aparatu. Z premedytacją. Nagryziony w kieszeni świetnie sprawdził się jako aparat.     Wrocław Lotnisko / Wrocław Airport Wrocław Lotnisko / Wrocław Airport  

Korpo life

Korpo życie ma swoje zalety. Chwila na zatrzymanie się, refleksje. Wielu z nas zdaje się nie dostrzegać ze gdzieś tam jest inny świat. Piękny, zaskakujący, nieograniczający się do schematu praca-dom.    

Czas nie goni … (czasami)

Lubię ten czas świąteczny. Nikt mnie nie goni, nie śpieszę się. Zwalniam, poświęcam czas na bliskich i dalekich, tych których znam i tych mniej znanych. Mianownikiem jest czas, po prostu jest. Lubię się zatrzymać, oddać się refleksji. Pomyśleć o tym co wydarzyło się w ciągu roku. Czego nie udało się zrealizować (tak, też zdarzają się porażki), oraz tego co się udało. Zastanowić się na planami na zbliżający się rok. Najlepiej myślę jak chodzę. W ruchu. W pięknych okolicznościach mazurskich lasów, łąk i pól. To tam odpoczywam. To tam ładuję energię.          

Joburg CBD

W okolicach roku 2013 postanowiłem pojechać do CBD. Zobaczyć czym tak naprawdę jest. To miejsce wymyka się klasyfikacji zarezerwowanej europejczykowi. Mamy drapacze chmur, część z nich nigdy nie została ukończona, są też uliczne stragany jakich wiele. Jest także największy dworzec kolejowy Afryki (Johannesburg Park Station). Dziś to miejsce jest echem dawnej świetności, w czasach apartheidu okolica zarezerwowana dla białych a dziś miejsce które chętnie by wydrapano z mapy Joburga. Dostałem kilka cenny wskazówek jadąc tam, “nie bierz dokumentów, zabierz tylko trochę gotówki”, “porąbało Cię? po co tam jedziesz?” Pojechałem. Zobaczyłem. I chciałbym tam wrócić… To miejsce gdzie krzyżuje się teraźniejszość z przeszłością, przyjezdni z miejscowymi. Tygiel aż skwierczy.