Historia jednej fotografii

Życie dziwnie splata losy. Lubi zaskakiwać. I tak, tym razem zostałem zaskoczony w najmniej oczekiwany sposób. Duże wyróżnienie, tym dla mnie ważniejsze ze przyszło ze strony z której nigdy bym się nie spodziewał (do którego nigdy nie pretendowałem). Jedna z moich fotografii została użyta na lekcji języka. Wywołała żywą dyskusje o czym ona tak naprawdę jest, jakie emocje obrazuje. Niezmiernie mnie to cieszy i kiedy fotografia skłania do zastanowienia, do refleksji czy wręcz budzi emocje…   Wielkie podziękowania dla pani Marty za pomysł oraz szkoły Montessori Elipsoida za otwartość.   Oto tak koło zatoczyło krąg i nieoczekiwanie dla mnie samego stałem się niejako częścią systemu edukacji.